Rok 2017 będzie dobrym rokiem. Już postanowiłam, zapisałam i zrobię wszystko, by tak było.
W nadchodzącym roku chciałabym posiąść pewne umiejętności, które wzmocniłby mnie i sprawiły, bym jeszcze bardziej cieszyła się tym co mam.
Często o tym zapominamy, a przynajmniej ja mam takie momenty, że nie zauważam jakie mam dobre życie.
Dlatego postanawiam w 2017:
1. Być wdzięczną każdego dnia za to co mam.
A mam tak wiele! Kochającego męża, rodziców, siostrę, żyjących babcię i dziadków, super dobrych teściów, względnie dobrą pracę oraz kilku dobrych przyjaciół. To najważniejsze.
2.Mniej się stresować, regularnie praktykować jogę (co najmniej 3x w tygodniu), medytować i nie brać wszystkiego do siebie.
Moim małym marzeniem jest nauczanie jogi, zostanie nauczycielem i założenie swojego kanału na You Tubie. Nie wiem czy to się kiedyś ziści, ale w tym roku postanawiam zapisać się do szkoły jogi i ćwiczyć pod okiem doświadczonego nauczyciela. Znacie dobrą szkołę w Legnicy?
chciałabym też pojechać na kilkudniowy kurs jogi gdzieś w Polsce. Widziałam piękną ofertę w Pokrzywnik 11 jakiś czas temu i mam nadzieję, że jak tylko będzie nowe spotkanie, to uda mi się tam pojechać :)
Poza tym to miejsce jest na prawdę magiczne. Samo tam przebywanie musi być nieziemsko uspakajające.
3. Zdrowo i regularnie się odżywiać, samodzielnie gotować obiady w domu.
Będzie się to wiązało w moim wypadku z rezygnacją z cukru w każdej postaci , unikaniem drożdży, alkoholu i produktów, które mają w sobie mąkę pszenną.
Ostatni rok nie oszczędził mnie jeśli chodzi o moje zdrowie.
Niestety moje złe nawyki żywieniowe, słaba umiejętność gotowania domowych obiadów, nieregularność posiłków, umiłowanie do słodkości, frytek, pizzy i innych niezdrowych przekąsek doprowadziła mnie do stanu niemalże anemii.
W moim wieku to się nie godzi.
Do tej pory borykam się z zakwaszeniem organizmu i ogólno ustrojowym zagrzybieniem organizmu - candidą.
Nie brzmi to dobrze, tak samo jak nie wygląda.
Słaba odporność, sińce pod oczami, bladość skóry, częste nawroty zakażeń grzybiczych narządów płciowych, ciągłe zmęczenie i senność, słabe krążenie
w kończynach... jest to w sumie temat na osobny post. A moją walkę z chorobą będę na bieżąco opisywać, by jeszcze bardziej motywować się do zmiany.
Dlatego też ten rok będzie walką o zdrowie i siłę, której mi obecnie brakuje.
4. W końcu wziąć dodatkowe lekcje przypominające jazdę samochodem.
Mam prawko, ale bardzo boję się jeździć. Choć w czasach studenckich pomykało się Cienkim, to po ich ukończeniu i przeprowadzce do innego miasta zaniechałam dalszej jazdy.
Zmienię to choćbym nie wiem jak się stresowała przy pierwszych jazdach!
Po prostu muszę zacząć:)
5. Częściej dzwonić do rodziny.
Przyznam, że nie cierpię telefonów i rozmów telefonicznych.
Najchętniej wróciłabym do czasów sprzed ery komórkowej, jak to było jeszcze
w podstawówce...
Jednak moi najbliżsi mieszkają daleko i nie mam możliwości bezpośredniej rozmowy i wizyty. A wiem, że rodzinka tęskni za mną, a ja za nimi, więc telefon to jedno z najlepszych rozwiązań, prócz skypa i maila na komunikację ze mną.
6. Pracować nad swoimi wadami:
powolnością, słabą umiejętnością wyrażania w jasny sposób swoich pomysłów
i zdania w mowie (w piśmie idzie mi bardzo dobrze), brakiem pewności siebie, nadmierną skromnością w pracy.
Dobrze, że to wszystko sobie wypunktowałam, teraz nie ma odwrotu.
